Boni: dzięki zmianom w OFE emerytury będą wyższe – Bankier.pl. Taaaaak. A herbata od mieszania zrobi się słodka…
- Zmniejszają się wpływy do OFE – jestem za, bo te są obowiązkowe.
- Zwiększają się wpływy do ZUS / budżetu (tak, tak, wiem, ze to niezupełnie to samo… ale nazwanie krowy koniem nie spowoduje, że ta wygra Pardubicką…) – jestem przeciw, bo mimo wszystko OFE maja mniejsza możliwość wykręcenia świńskiego numeru, niż rząd.
- Czegoś NIE rozumiem: w jaki sposób zatrzymanie pieniędzy w ZUS uratuje sytuację? Żeby tak było, te „Indywidualne Konta” musiałyby być równie wirtualne i nierzeczywista, jak te z I filara systemu…
Prawdę mówiąc – nie mam siły rozgryzać czegoś, co przypomina mieszanie herbaty… bez cukru…
Bardzo ostatnio zaniedbałem bloga, mimo że wydarzyło sie wiele interesujących rzeczy.
Po pierwsze rząd zaczął kręcić przy emeryturach – było to do przewidzenia.
Po drugie rząd zaczął interesować się kwestią tych, którzy zoptymalizowali swoje przedsiębiorstwa pod względem podatku ZUSowskiego (potocznie błędnie zwanego składką na ubezpieczenie społeczne). O podatku tym wiele już napisano:
- i o tym, że jest to jeden z bardziej szkodliwych podatków,
- i o tym, że służy manipulacji (że „składka”, że „dzielenie podatku między pracownika i pracodawcę”),
- i o tym, że obowiązkowa zrzuta na piramidę finansową jest chyba niemoralna,
- że przedsiębiorcy płacą a nie korzystają,
- że na początku prowadzenia działalności nawet obniżona składka może sie okazać zabójcza
- i tak dalej
Rozwiązanie podało już dawno Centrum Adama Smitha, a konkretniej można je posłuchać z ust dr Roberta Gwiazdowskiego na moim blogu. Miało by ono wiele zalet w tym jedną, która chyba z punktu widzenia jakiegokolwiek polskiego rządu jest totalną wadą: przejrzystość i prostotę.
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma: optymalizację podatków. I wbrew temu, co twierdzą minfini z perspektywy ciągle niewystarczająco pełnej sakiewki – optymalizacja podatkowa zgodna z przepisami jest zgodna z przepisami – koniec. W normalnym państwie p. min. Fedak odpowiedziałaby w sądzie za swoje wypowiedzi, przysparzając jednocześnie firmie rozgłosu – w naszym państwie jest to niestety niemożliwe.
Ostatnio kilku ministrów wpadło na kilka pomysłów i w mediach zrobiło się głośno. Proszę sobie posłuchać na przykład tu:
[...]Minister Pracy, Pani Jolanta Fedak, ma pomysł na łatanie dziury budżetowej. Pomysł jest taki, żeby mniej pieniędzy z naszych składek emerytalnych przekazywać do OFE. Więcej zostałoby w FUS, więc Skarb Państwa musiałby mniej do FUS dopłacać. Budżet zaoszczędziłby w ten sposób ok. 16 mld. zł w ciągu roku.
za Robert Gwiazdowski – Blog.
Zachęcam do przeczytania reszty – ja powstrzymam się od komentarzy – p. Robert Gwiazdowski zrobił to już wystarczająco dogłębnie. Mogę jedynie podsumować jego tezy:
Czytaj więcej…
Podobno ZUS nie rozstrzygnął przetargu na linię kredytową… bo nikt sie nie zgłosił. Chyba nam podskoczy oficjalny deficyt budźetowy… Bo jeśli trzeba będzie ratować ZUS, to z czyich pieniedzy? Oczywiście z naszych – tych w budżecie państwa….
Jak co miesiąc spłynęły analizy z analizy.pl / fund24.pl. Wrzesień był jednak obfitszy od poprzednich miesięcy o kwartalną analizę konta hipotetycznego. Oczywiście analizy spłynęły w październiku.
Pierwsze co mnie cieszy, chociaż umiarkowanie, to ponowne pierwsze miejsce w rankingu analiz AXY. Nie jest to wielkie szczęście, bo realny skutek dla klientów jest mizerny, jednak AXA utrzymuje się od dziewięciu miesięcy na pierwszym miejscu, a od roku na czołowych pozycjach. Bardzo stabilny, budzący zaufanie fundusz, budujący jasną i długofalową politykę bezpiecznego zysku, przy równoczesnych czynnych deklaracjach poszerzania udziału w rynku. W tym miesiącu krótkoterminowa ocena 3, chociaż przez większość tego roku utrzymywała się 4. Polsat wystrzelil jak z procy krótkoterminowo, lecz widać u niego brak spójnej wizji inwestycyjnej – nisko w rankingach długoterminowych, znaczne fluktuacje w rocznych.
Jeśli chodzi o analizę konta hipotetycznego, to już tak różowo nie jest – ponad średnią, ale w porównaniu do lidera – Polsatu – prawie 500 zł, co jednak przy obecnych warunkach oznacza różnicę 3,5 zł na emeryturze, oczywiście brutto. Rozziew między najleprzym a najgorszym funduszem wynosi ponad 1350 zł, co przekłada się na 8 zł różnicy w emeryturze.
Dwie ostatnie analizy dotyczą ilości pieniędzy i klientów w OFE. Jeśli chodzi o wartość aktywów netto, to jest tu trochę mniejsza różnica między największymi graczami a najmniejszymi. AXA osiagnęła swój wymarzony poziom 5. miejsca w tej klasyfikacji. Musi natomiast popracować nad ilością klientów, gdyż w tu jest szósta. Oczywiście liderami w obu klasyfikacjach są ING i Aviva, zgarniające ponad połowę rynku. Ciekawie wypada stosunek obu wartości, bo średnie konto w Aviva wynosi prawie 15 tys. zł., a ING niewiele ponad 14 tys. zł. Konto w AXIE ma średnio 11 tys. zł wartości.
W serwisie info.wiara.pl znalazłem ciekawą informację: Ponad połowa dzieci dożyje 100 lat.
Co to oznacza dla nas, rodziców dzieci urodzonych po 2000? Przede wszystkim, że nasze dzieci będą żyły w zupełnie innych warunkach społecznych. Jakie będą zmiany? Taką analizę postaram się zrobić, jednak w tym momencie ramy tego wpisu są zbyt wąskie, a także tematyka nie do końca mieści się w zainteresowaniach tego bloga. Jednak z punktu widzenia finansowego można stwierdzić jedno: jest to następny argument na rzecz edukacji finansowej naszych dzieci (a nie wcielanej przez rząd edukacji płacenia podatków) a także do zapewnienia im wybicia w postaci jakiegoś urządzenia inwestycyjnego (polisy inwestycyjnej). Taka polisa oczywiście nie jest wszystkim, ale posiadanie jej i nie posiadanie jest dużą różnicą (jak w tym starym żydowskim kawale: mieć 100 zł i nie mieć 100 zł to 200 zł różnicy). Zarządzanie kapitałem w perspektywie przeżycia kilkudziesięciu lat staje się coraz bardziej potrzebne, a zarazem atrakcyjne. Widać też, że bismarckowskie systemy emerytalne po prostu nie dadzą rady – nastąpi niechybny kolaps. warto to przemyśleć.
Do artykułu (a z niego wynika, że i do raportu) wkradła się jedna totalna bzdura: będzie się pracować na „niepełny etat”. Bzdura, gdyż tak zwany „pełny etat” jest normą, a normy bardzo łatwo zmienić. Ponadto każdy, kto pracował na etacie w bardziej mobilnym przedsiębiorstwie wie, że ta norma jest normą teoretyczną. Ponoć standardem jest 9-cio godzinny dzień pracy. Ale nie 14, jak to było jeszcze 100 lat temu! Jest postęp. Wiąże się to między innymi z koniecznością coraz bardziej wytężonej pracy umysłowej. Być może niedługo rzeczywiście – średnia możliwość pracy człowieka będzie wynosić 5 godzin na 24, a resztę trzeba będzie poświęcić na naukę… Z tego też powodu warto przyjrzeć się dzieciom… dokładniej… z namysłem…
Demografia jest nieubłagalna – w kraju liczącym 40 milionów mieszkańców zmiany trendów demograficznych trwają nie lata, a dziesiątki lat. Ponadto te pseudo działania, jakie podejmują politycy nic dobrego nie wnoszą – w Krakowie i te w sumie 2.000 zł za urodzenie dziecka nic pozytywnego nie uczyniły. Kto z Państwa podjęliby odpowiedzialną decyzję o powiększeniu rodziny na podstawie takiego bodźca? Chyba tylko ci, którzy na pewno nie czytają tego bloga…
Czytaj więcej…
W Dzienniku piszą: Rząd każe nam pracować dłużej.
Minister pracy pani Jolanta Fedak:
Wydłużenie wieku emerytalnego jest nieuchronne, ale trzeba to zrobić stopniowo. [...] Reformę związaną z wydłużaniem wieku emerytalnego trzeba przeprowadzać systematycznie. Na początek należy zapowiedzieć ją pracującym, którzy są jeszcze stosunkowo młodzi i mają nie więcej niż 40 lat. Wiedząc, że wiek emerytalny zostanie wydłużony, lepiej zaplanują swoją karierę zawodową. Osoby starsze pracowałyby tak jak obecnie – kobiety do ukończenia 60 lat, a mężczyźni 65 lat.
Czy na pewno chcą Państwo tyle pracować? Czy na pewno chcą państwo oprzeć się na duecie ZUS+OFE?
Wiele ostatnio przedziera się do opinii publicznej informacji, że jeśli chodzi o emerytury, to lepiej… już było…
Czytaj więcej…